Zaznacz stronę

Komu pomagać?

Miej pytania. Miej odpowiedzi.

 

Nowiutkie dziecko ma rzadką wadę organów wewnętrznych. Potrzeba góry pieniędzy na operację. O ho! Zaczynamy! Powstaje internetowa zrzutka. Wolontariusze z ulotkami na ulicach miast, łańcuszki w sieci. Zapomniani artyści grają koncerty z playbacku, a polityczne cwaniaki pokazują wielkość swoich serc, których przecież nie mają.
Udało się! Są fundusze, jest i darmowy (tj. z naszych podatków) transport na drugi koniec świata. Tam już czekają lekarze. Po kilku godzinach operacja kończy się sukcesem, więc można świętować w McDonaldzie i zwiedzić Disneyland. Misja wykonana, na niebie fajerwerki. Można wracać.

Dzieciak ma cholerne szczęście, że jest z “cywilizowanego kraju”.

Inne dziecko zaraz po urodzeniu zostaje praktycznie samo – matka umiera z wycieńczenia i braku opieki. O lekach nie wspominam. Ojciec może gdzieś tam jest. Albo i nie.
Swoje pierwsze lata biega na golasa po dżungli, odpędza muchy, ukrywa się przed drapieżnikami i żołnierzami, marzy o butach. Nie ma nawet czym się zesrać ze strachu. Przy odrobinie farta pożyje kilkanaście lat.

Świat nie chce o nim słyszeć, bo jest z Afryki. Albo z Chin. Może z Korei Północnej. Albo innego państwa drugiego/trzeciego świata.
Nie ma głośnych akcji, zbierania pieniędzy, wylanych łez przed telewizorem i serc pełnych smutku. Ochrona płazów na zadupiu zapomnianym przez bogów jest ważniejsza. Każda pierdoła wymyślona na poczekaniu jest ważniejsza.

Jednostka znaczy więcej niż tłumy, a pieniądz wyrzucony w błoto ma najwięcej sensu – tak wygląda aktualny obraz świata. Nikt tego nie neguje. Wręcz przeciwnie! Wszystko to nakręcają….

…media.

Cała machina propagandy działa na pełnych obrotach. Zaślepia się ludzi uczuciem “spełnienia dobrego uczynku” przez co mają wrażenie, że ich drogą do “nieba” będą złote ruchome schody. To nie dobre uczynki, to nie pomoc. To czysta hipokryzja, iluzja pięknego świata. Wiem to ja, wiesz to i ty. Niestety łatwiej jest o tym nie myśleć – niech myślą inni, niech mówią w naszym imieniu. Lepiej się nie wychylać.
Media lepiej wiedzą kogo masz szanować, do kogo masz bić konia, a na czyj widok puszczać pawia. Sam też to wiesz, ale lepiej nie mieć swojego zdania – jeszcze ktoś ci je wypomni. A tak zawsze możesz zrzucić winę na Wielkiego Brata. Z tym, że nie zrzucisz, bo każdy (nie)myśli tak samo.

Czy medialna pomoc jednemu dzieciakowi z “lepszego świata” jest bardziej wartościowa niż pomoc setkom, tysiącom dzieci, które mają większe problemy, dużo gorszy start w życiu i zamieszkują kraje, które są dymane od setek lat? Każdy ma swoją odpowiedź. Ja. Media. Rodzice. Dzieci. Ty.

Masz oczy, więc patrz. Masz uszy, więc słuchaj. Masz mózg, więc go używaj.
Nasza rzeczywistość to pierdolona fikcja.
Miej swoje odpowiedzi. Na swoje pytania.

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *